poniedziałek, 30 listopada 2015

Obroże grubeła.

Ostatnio robiłam porządki w naszej garderobie, dużo obroży sprzedałam. Po zliczeniu tego, co zostało - dostałam lekkiej depresji, bo wcześniej było tak kolorowo ;). Dlatego może św. Mikołaj coś przyniesie, jeśli mały piesek będzie grzeczy.
W tej notce miało być podsumowanie listopada, ale... przełożę to na inny dzień, bo dziś dopiero 30, może jeszcze coś ciekawego się wydarzy, Di coś załapie, albo nauczy się nowej sztuczki. Tak więc przechodzę do garderoby. W sumie są jeszcze szele i smycze, ale dodam cały zbiór, gdy szafa zostanie zaktualizowana.

1. ROGZ snake - bardzo lubię tą obrożę, jest to nasza pierwsza obroża rogzowa, ale myślę, że nie ostatnia. Tak naprawdę rzadko stawiam na obroże z łańcuszkiem, ale ta mnie urzekła.
2. ROGZ snake - ta sama obroża, co wyżej, lecz w kolorze limonkowym. Gdy wszyscy mieli oczojebny żółty, ja musiałam postawić na coś bardziej oryginalnego.
3. Hurtta - nie sądziłam, że będę miała kiedykolwiek obrożę pod kolor szelek, nie lubię takich kompletów. Ale niestety, stało się. Jest to nasza jedyna obroża na zatrzask.
4. Dostyle - totalna porażka zamówieniowa, inaczej sobie ją wyobrażałam, miała być cieńsza, bo 2,5cm, a wysłali... ciut ponad 3cm. Moje grube wygląda jak pitbullek w niej :).
5. Lupine - pierwsza i nie ostatnia, polujemy na trzy wzory od nich, ale zawsze inne, ważniejsze rzeczy stają na drodze.
6. Kudłaty art - kocham to połączenie kolorystyczne, pomarańcz + róż.
7. Dogstyle - Jedyna obroża z tej firmy, która wygląda dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam. Teraz wiem, żeby stawiać na taśmy wyszywane, bo są naprawdę bardzo trwałe.
8. Super dog - kolory są ok, ale nie tak piękne, jak dawniej. Mam pewien senstyment do tej obroży.

Mamy prócz tego jeszcze trzy, których na zdjęciu nie ma - m.in. papisiowa obroża Di, która leży w bezpiecznym miejscu, obrożę furkidz z serii activ oraz kudłatego arta, który... zginął gdzieś w domu wraz z adresówką i id holderem. 


czwartek, 26 listopada 2015

Nasze zajęcia i dzień darmowej wysyłki.

Do napisania notki zbierałam się naprawdę kupę czasu, planów miałam wiele, ale natchnienia brak, więc wyszło jak zwykle i piszę o tym, co miało się pojawić w zupełnie innym czasie.
Pogoda ostatnimi czasy jest naprawdę mało zadowalająca - ciągły deszcz, a od trzech dni mróz i trochę śniegu. Co nie zmienia faktu, że jak idę do pracy i z niej wracam, jest już ciemno.
Gdy mam wolne od pracy - idę na długie spacery, podczas których aportujemy, wykonujemy zabawy węchowe, poznajemy nowe tereny.
Chociaż najwięcej czasu spędzamy ze sobą wieczorami. Ćwiczymy na piłce - jest super! Jestem bardzo dumna, szczęśliwa. Opanowałyśmy dużo rzeczy - rozciąganie, ukłony, susełek, obrót, oczywiście wszystko na piłce. Pisałam już może, że jestem cholernie dumna?
Uczymy się także nowych sztuczek. Di co prawda umie ich sporo, ale nie przykładam do nich wielkiej uwagi. Robimy to głównie dlatego, aby wymusić myślenie, jakąś aktywność umysłowo i widać, że pies ma naprawdę frajdę i ja także.
Dlatego przez kilka dni nauczyłyśmy się ww. ukłonu, a kuku, turlania oraz czołgania.
Wiem, że Di ma wielki potencjał psa aktywnego, dlatego postanowiłam wykorzystać to w stu procentach i nasze plany na rok 2016 będą ciekawe, oby tylko udało się je realizować. Po pierwsze - stacjonaty są w budowie, po drugie, rozglądam się za tunelem, a po trzecie - na wiosnę zapisujemy się do klubu agi.




Nasz kompan do spacerów - Kodi - upadł na zdrowiu, dlatego zabieramy ze sobą Hassa na każdy spacer. Dejzi jak zwykle - nie wykazuje zainteresowania drugim psem, skupia się tylko na mnie, Hasso bezskutecznie próbuje namawiać ją do zabawy. Dlatego jest to pewien rodzaj rozproszenia i super okazja do ćwiczeń, Di daje jak zawsze sto procent siebie. Pewnie nie pisałam tego nigdzie - jestem dumna ze swojego (chudego!) jorkszajrterriera ;).

Na psia buda z okazji 11 listopada był dzień darmowej wysyłki na zamówienia powyżej 25zł. Postanowiłam to wykorzystać, a jednocześnie nie szaleć zbyt mocno, bo limit Di dobiega końca w tym miesiącu, a karma się kończy i dziś mam zamiar zamówić, do tego dojdą jakieś smaksy i w sumie Dejzi wyjdzie na minusie. Chociaż coś słyszałam, że Mikołaj w tym roku się postara :)


1. Chuckit! floppy tug - myślałam nad nim bardzo długo, ale nie miałam potrzeby jej mieć, aż do pewnego momentu, gdy pomyślałam sobie, iż zabawka może służyć jako... szarpak. Nie myliłam się. Jak na razie widzę w nim same plusy, może pojawi się recenzja.
2/3. Smaki woolf - cena taka, jak większość smaksów w tym przedziale jakościowym. Wzięłam raczej na spróbowanie, ale kiedyś zapewne do nich wrócimy.
4. Bosch fruites - to nasze trzecie opakowanie, wcześniejsza wersja sprawdziła się dobrze. Nie powalają jakością, ale używam ich, gdy szybko musze nagrodzić Di, a nie mam wcześniej pokrojonych smaksów.

niedziela, 8 listopada 2015

Jesienne nowości ;)

Dawno nic nie pisałam. Głównym powodem był brak dostępu do komputera oraz brak natchnienia. Ostatnio mało spacerujemy, bo gdy wstaje - jest ciemno, i jak wracam z pracy - także jest ciemno. Gdy tylko była pogoda, to skupiałyśmy się głównie na frisbee i długich oraz intensywnych spacerach, połączonych z ćwiczeniami - zostawanie, samokontrola, komendy. Można powiedzieć, że ww. mamy opanowane do perfekcji, we frisbee ćwiczyłyśmy overki, vaulty, dog catchy i już perfekcje (jak na moje zdolności :D) mamy we flipach. Jestem naprawdę najdumniejsza pod całym słońcem, bo kto by pomyślał jeszcze trzy lata temu, że ten mały kluseł będzie łapał frisbee i kochał to frisbee ;).
Teraz, jak już frisbee schowane w bezpieczne miejsce (myślę, czy w wolne dni od pracy ich jeszcze nie wyciągać) - uczymy się nowych sztuczek (np. "smutek" - kładzenie pynia), ćwiczymy na piłce, szukamy pochowanych zabawek i  smaczków oraz podjęłyśmy 30 dniowe wyzwanie pro-canine.pl i jeszcze dziś musimy wykonać zadanie nr. 8 ;)

Ok, przejdźmy więc do tych nowości. Wiem, że trochę popłynęłam, na zdjęciu brakuje oczywiście puszek, które zostały zjedzone, karmy alpha spirit, oraz piłki chuckit, pluszowej kostki do szarpania i kubraczka przeciwdeszczowego trixie, 


1. Canagan scottish salmon - to już nasze drugie podejście do tej karmy, wcześniej wersja country game. Tym razem postawiłam na rybkę, której kiedyś Dejzi nie chciała ruszyć. Marzę o przejściu na barf, ale myślę, że w najbliższym czasie jest to niemożliwe, Dejzi nienawidzi surowizny. Może kiedyś zmieni zdanie. 
2. Saszetka z PetSmile - chyba moja najgorsza saszetka, jaką miałam w życiu. Szmaciana skarpetka, kiepskie wykonanie, słabe wykończenia i bardzo niewygodna.
3. Kość do gryzienia alpha spirit - Dipsi nieraz lubi sobie pogryźć coś innego, niż żwacze, płuca, etc. Do tych bez opakowania jakoś nie mam zaufania. Poza tym ta ma nawet jeszcze mięso, więc plus.
4. Puszki evangers - kupuję dość często (nie tylko z tej firmy, ale wybieram te z dobrym składem), stosuję głównie do podawania l-karnityny, czy innych dragów, jeśli trzeba.
5. Lisek yarro - miał być z konga, ale nie p;anowałam nic z zooplusa, a nie chciałam czekać, więc padło na tego, z zoologa. Chcę dorobić do niego amortyzator.
6. Obroża hurtta - postanowiłam na odmienność, większośc naszych obroży to półzacisk albo martingale, tym razem tradycyjny zatrzask.
7. Truskawka planet dog - miałyśmy tą z comfy, ale czułam, że to jednak nie to i wymieniłyśmy. Smaksy średnio do niej pasują, szczególnie mokre, więc służy nam do aportu, ogólne Dejzi ją uwielbia.
8. Piłka planet dog - mamy już jedną planetkę, ale.. zakochalam się w kolorze tej i w dodatku super się memła. Piłka czeka na dorobienie sznureczka, rozmiar idealny do przeciągania.
9. Karma alpha spirit - kupiłam dwie paczku, super sprawdza się u nas jako smaki. Na pewno do niej wróciły w tym samym celu.
10. Smycz lupine - miała być różowa, oczywiście wysłali nie tą, co trzeba. Mają wysłać właściwy kolor.
11. Pokusa premium x2 - z pokusą miałyśmy doczynienia już wcześniej, ale nie miałyśmy jej zbyt wiele, więc postanowiłam kupić dwa opakowania. Na razie podaję sporadycznie, w ramach urozmaicenia karmy suchej.
12. Smaksy fish4dogs - jakoś lubię tą firmę, Di również i od czasu do czasu kupuję jej jakąś paczkę tych smaksów. Dostaje jako rarytas, raz na jakiś czas.
13. Acana grassland - wygrałyśmy w konkursie (razem z hantelkiem trixie oraz smakami dr, siedl), Di niezbyt chętnie ostatnio pracuje za karmę, ale nie mam pretensji - za taki wysiłek należy jej się coś ekstra ;). Ta karma wystarczy na trzy porcje, więc skorzystam, Di nie ma żadnych problemów żołądkowych po zmianie.
14. Smaki natures menu - 50gram kosztuje 15zł, więc wolałam kupić ekonomiczniej i za 700gram zapłaciłam 50zł. Lubię je, Dejzi fajnie wykonuje swoje komendy i inne zadania. Dzielą sie na dwa rodzaje - chrupki i półwilgotne. Te drugie przypominają swoją konsystencją te z orijen.

I to chyba na tyle, następne zakupy będą... miały być w grudniu, na mikołajki, ale chyba nie wytrzymam. Chociaż postanowiłam sobie, że zero zabawek do świąt.