czwartek, 26 listopada 2015

Nasze zajęcia i dzień darmowej wysyłki.

Do napisania notki zbierałam się naprawdę kupę czasu, planów miałam wiele, ale natchnienia brak, więc wyszło jak zwykle i piszę o tym, co miało się pojawić w zupełnie innym czasie.
Pogoda ostatnimi czasy jest naprawdę mało zadowalająca - ciągły deszcz, a od trzech dni mróz i trochę śniegu. Co nie zmienia faktu, że jak idę do pracy i z niej wracam, jest już ciemno.
Gdy mam wolne od pracy - idę na długie spacery, podczas których aportujemy, wykonujemy zabawy węchowe, poznajemy nowe tereny.
Chociaż najwięcej czasu spędzamy ze sobą wieczorami. Ćwiczymy na piłce - jest super! Jestem bardzo dumna, szczęśliwa. Opanowałyśmy dużo rzeczy - rozciąganie, ukłony, susełek, obrót, oczywiście wszystko na piłce. Pisałam już może, że jestem cholernie dumna?
Uczymy się także nowych sztuczek. Di co prawda umie ich sporo, ale nie przykładam do nich wielkiej uwagi. Robimy to głównie dlatego, aby wymusić myślenie, jakąś aktywność umysłowo i widać, że pies ma naprawdę frajdę i ja także.
Dlatego przez kilka dni nauczyłyśmy się ww. ukłonu, a kuku, turlania oraz czołgania.
Wiem, że Di ma wielki potencjał psa aktywnego, dlatego postanowiłam wykorzystać to w stu procentach i nasze plany na rok 2016 będą ciekawe, oby tylko udało się je realizować. Po pierwsze - stacjonaty są w budowie, po drugie, rozglądam się za tunelem, a po trzecie - na wiosnę zapisujemy się do klubu agi.




Nasz kompan do spacerów - Kodi - upadł na zdrowiu, dlatego zabieramy ze sobą Hassa na każdy spacer. Dejzi jak zwykle - nie wykazuje zainteresowania drugim psem, skupia się tylko na mnie, Hasso bezskutecznie próbuje namawiać ją do zabawy. Dlatego jest to pewien rodzaj rozproszenia i super okazja do ćwiczeń, Di daje jak zawsze sto procent siebie. Pewnie nie pisałam tego nigdzie - jestem dumna ze swojego (chudego!) jorkszajrterriera ;).

Na psia buda z okazji 11 listopada był dzień darmowej wysyłki na zamówienia powyżej 25zł. Postanowiłam to wykorzystać, a jednocześnie nie szaleć zbyt mocno, bo limit Di dobiega końca w tym miesiącu, a karma się kończy i dziś mam zamiar zamówić, do tego dojdą jakieś smaksy i w sumie Dejzi wyjdzie na minusie. Chociaż coś słyszałam, że Mikołaj w tym roku się postara :)


1. Chuckit! floppy tug - myślałam nad nim bardzo długo, ale nie miałam potrzeby jej mieć, aż do pewnego momentu, gdy pomyślałam sobie, iż zabawka może służyć jako... szarpak. Nie myliłam się. Jak na razie widzę w nim same plusy, może pojawi się recenzja.
2/3. Smaki woolf - cena taka, jak większość smaksów w tym przedziale jakościowym. Wzięłam raczej na spróbowanie, ale kiedyś zapewne do nich wrócimy.
4. Bosch fruites - to nasze trzecie opakowanie, wcześniejsza wersja sprawdziła się dobrze. Nie powalają jakością, ale używam ich, gdy szybko musze nagrodzić Di, a nie mam wcześniej pokrojonych smaksów.

7 komentarzy:

  1. Ta Dejzi ma u Ciebie za dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią przeczytam recenzją zabawki Chuckit :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się czy gdy patrzę na akcesoria dla psów i mam ogromną chęć coś zamówić, lub kupić to... to już choroba?
    Świetne zakupy i śliczna sunia :)
    http://psiolubni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, skąd... to jest całkiem normalne! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Również skorzystałam z promocji 11 listopada, nie mogło zabraknąć szału zakupowego. 1 grudnia dzień darmowej dostawy - te wszystkie promocje mnie kiedyś wykończą. A raczej wykończą mój portfel, ja zostanę z niczym, ale przynajmniej moja Nela z mnóstwem zabawek i frykasów ;)
    Bosche kupujemy zawsze, bo idealnie sprawdzają się u nas podczas sztuczkowania.
    Pozdrawiam, ściskam mocno i zapraszam na http://czarnekudelki.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń