poniedziałek, 28 grudnia 2015

Porządki!

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nasze życie nie jest w ogóle poukładane (mówię o naszych zajęciach, etc.), jest totalna rozpierducha. Nie umiem zorganizować czasu wolnego, Di cierpi z braku aktywności, ja jestem zmęczona i takie błędne koło.
Jedyne nasze zajęcia, to sztuczki, ćwiczenia na piłce. Planów mamy wiele na przyszły rok, nie tylko treningi regularne, ale również więcej aktywności, mięśnie, etc. Ogólnie powodem naszych bolączką jest pogoda - wstaję do pracy, jest ciemno, wracam z pracy, nie dość, że jest ciemno, to i pada deszcz. Jedyne, czego pragnę, to wiosny.
Oczywiście muszę stworzyć (ale to wkrótce) podstronę z naszym planem treningowym, do tego dochodzi - ostra dieta (tak, pies mi przytył, waży półtora tony i nie ma siły wskoczyć na łóżko ;D), regularne szczotkowanie ząbków i podawanie supli.
Porządki zapanowały także w naszych rzeczach, zakupiłam super pudło na zabawki, oczywiście eleganckie, które będzie komponowało się z moim wystrojem poremontowym pokoju. Dużo rzeczy mam na sprzedać (zainteresowani fb).


Ostatnio strasznie zaniedbuję pisanie, nie mam natchnienia. Ale muszę trochę nadać tępa swojemu życiu i pisać regularnie - na pewno pojawi się notka ze zdobyczami listopad/grudzień oraz prezenty, a także plany konkretne na rok 2016. W planach notkowych mam także kilka recenzji.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Obroże grubeła.

Ostatnio robiłam porządki w naszej garderobie, dużo obroży sprzedałam. Po zliczeniu tego, co zostało - dostałam lekkiej depresji, bo wcześniej było tak kolorowo ;). Dlatego może św. Mikołaj coś przyniesie, jeśli mały piesek będzie grzeczy.
W tej notce miało być podsumowanie listopada, ale... przełożę to na inny dzień, bo dziś dopiero 30, może jeszcze coś ciekawego się wydarzy, Di coś załapie, albo nauczy się nowej sztuczki. Tak więc przechodzę do garderoby. W sumie są jeszcze szele i smycze, ale dodam cały zbiór, gdy szafa zostanie zaktualizowana.

1. ROGZ snake - bardzo lubię tą obrożę, jest to nasza pierwsza obroża rogzowa, ale myślę, że nie ostatnia. Tak naprawdę rzadko stawiam na obroże z łańcuszkiem, ale ta mnie urzekła.
2. ROGZ snake - ta sama obroża, co wyżej, lecz w kolorze limonkowym. Gdy wszyscy mieli oczojebny żółty, ja musiałam postawić na coś bardziej oryginalnego.
3. Hurtta - nie sądziłam, że będę miała kiedykolwiek obrożę pod kolor szelek, nie lubię takich kompletów. Ale niestety, stało się. Jest to nasza jedyna obroża na zatrzask.
4. Dostyle - totalna porażka zamówieniowa, inaczej sobie ją wyobrażałam, miała być cieńsza, bo 2,5cm, a wysłali... ciut ponad 3cm. Moje grube wygląda jak pitbullek w niej :).
5. Lupine - pierwsza i nie ostatnia, polujemy na trzy wzory od nich, ale zawsze inne, ważniejsze rzeczy stają na drodze.
6. Kudłaty art - kocham to połączenie kolorystyczne, pomarańcz + róż.
7. Dogstyle - Jedyna obroża z tej firmy, która wygląda dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam. Teraz wiem, żeby stawiać na taśmy wyszywane, bo są naprawdę bardzo trwałe.
8. Super dog - kolory są ok, ale nie tak piękne, jak dawniej. Mam pewien senstyment do tej obroży.

Mamy prócz tego jeszcze trzy, których na zdjęciu nie ma - m.in. papisiowa obroża Di, która leży w bezpiecznym miejscu, obrożę furkidz z serii activ oraz kudłatego arta, który... zginął gdzieś w domu wraz z adresówką i id holderem. 


czwartek, 26 listopada 2015

Nasze zajęcia i dzień darmowej wysyłki.

Do napisania notki zbierałam się naprawdę kupę czasu, planów miałam wiele, ale natchnienia brak, więc wyszło jak zwykle i piszę o tym, co miało się pojawić w zupełnie innym czasie.
Pogoda ostatnimi czasy jest naprawdę mało zadowalająca - ciągły deszcz, a od trzech dni mróz i trochę śniegu. Co nie zmienia faktu, że jak idę do pracy i z niej wracam, jest już ciemno.
Gdy mam wolne od pracy - idę na długie spacery, podczas których aportujemy, wykonujemy zabawy węchowe, poznajemy nowe tereny.
Chociaż najwięcej czasu spędzamy ze sobą wieczorami. Ćwiczymy na piłce - jest super! Jestem bardzo dumna, szczęśliwa. Opanowałyśmy dużo rzeczy - rozciąganie, ukłony, susełek, obrót, oczywiście wszystko na piłce. Pisałam już może, że jestem cholernie dumna?
Uczymy się także nowych sztuczek. Di co prawda umie ich sporo, ale nie przykładam do nich wielkiej uwagi. Robimy to głównie dlatego, aby wymusić myślenie, jakąś aktywność umysłowo i widać, że pies ma naprawdę frajdę i ja także.
Dlatego przez kilka dni nauczyłyśmy się ww. ukłonu, a kuku, turlania oraz czołgania.
Wiem, że Di ma wielki potencjał psa aktywnego, dlatego postanowiłam wykorzystać to w stu procentach i nasze plany na rok 2016 będą ciekawe, oby tylko udało się je realizować. Po pierwsze - stacjonaty są w budowie, po drugie, rozglądam się za tunelem, a po trzecie - na wiosnę zapisujemy się do klubu agi.




Nasz kompan do spacerów - Kodi - upadł na zdrowiu, dlatego zabieramy ze sobą Hassa na każdy spacer. Dejzi jak zwykle - nie wykazuje zainteresowania drugim psem, skupia się tylko na mnie, Hasso bezskutecznie próbuje namawiać ją do zabawy. Dlatego jest to pewien rodzaj rozproszenia i super okazja do ćwiczeń, Di daje jak zawsze sto procent siebie. Pewnie nie pisałam tego nigdzie - jestem dumna ze swojego (chudego!) jorkszajrterriera ;).

Na psia buda z okazji 11 listopada był dzień darmowej wysyłki na zamówienia powyżej 25zł. Postanowiłam to wykorzystać, a jednocześnie nie szaleć zbyt mocno, bo limit Di dobiega końca w tym miesiącu, a karma się kończy i dziś mam zamiar zamówić, do tego dojdą jakieś smaksy i w sumie Dejzi wyjdzie na minusie. Chociaż coś słyszałam, że Mikołaj w tym roku się postara :)


1. Chuckit! floppy tug - myślałam nad nim bardzo długo, ale nie miałam potrzeby jej mieć, aż do pewnego momentu, gdy pomyślałam sobie, iż zabawka może służyć jako... szarpak. Nie myliłam się. Jak na razie widzę w nim same plusy, może pojawi się recenzja.
2/3. Smaki woolf - cena taka, jak większość smaksów w tym przedziale jakościowym. Wzięłam raczej na spróbowanie, ale kiedyś zapewne do nich wrócimy.
4. Bosch fruites - to nasze trzecie opakowanie, wcześniejsza wersja sprawdziła się dobrze. Nie powalają jakością, ale używam ich, gdy szybko musze nagrodzić Di, a nie mam wcześniej pokrojonych smaksów.

niedziela, 8 listopada 2015

Jesienne nowości ;)

Dawno nic nie pisałam. Głównym powodem był brak dostępu do komputera oraz brak natchnienia. Ostatnio mało spacerujemy, bo gdy wstaje - jest ciemno, i jak wracam z pracy - także jest ciemno. Gdy tylko była pogoda, to skupiałyśmy się głównie na frisbee i długich oraz intensywnych spacerach, połączonych z ćwiczeniami - zostawanie, samokontrola, komendy. Można powiedzieć, że ww. mamy opanowane do perfekcji, we frisbee ćwiczyłyśmy overki, vaulty, dog catchy i już perfekcje (jak na moje zdolności :D) mamy we flipach. Jestem naprawdę najdumniejsza pod całym słońcem, bo kto by pomyślał jeszcze trzy lata temu, że ten mały kluseł będzie łapał frisbee i kochał to frisbee ;).
Teraz, jak już frisbee schowane w bezpieczne miejsce (myślę, czy w wolne dni od pracy ich jeszcze nie wyciągać) - uczymy się nowych sztuczek (np. "smutek" - kładzenie pynia), ćwiczymy na piłce, szukamy pochowanych zabawek i  smaczków oraz podjęłyśmy 30 dniowe wyzwanie pro-canine.pl i jeszcze dziś musimy wykonać zadanie nr. 8 ;)

Ok, przejdźmy więc do tych nowości. Wiem, że trochę popłynęłam, na zdjęciu brakuje oczywiście puszek, które zostały zjedzone, karmy alpha spirit, oraz piłki chuckit, pluszowej kostki do szarpania i kubraczka przeciwdeszczowego trixie, 


1. Canagan scottish salmon - to już nasze drugie podejście do tej karmy, wcześniej wersja country game. Tym razem postawiłam na rybkę, której kiedyś Dejzi nie chciała ruszyć. Marzę o przejściu na barf, ale myślę, że w najbliższym czasie jest to niemożliwe, Dejzi nienawidzi surowizny. Może kiedyś zmieni zdanie. 
2. Saszetka z PetSmile - chyba moja najgorsza saszetka, jaką miałam w życiu. Szmaciana skarpetka, kiepskie wykonanie, słabe wykończenia i bardzo niewygodna.
3. Kość do gryzienia alpha spirit - Dipsi nieraz lubi sobie pogryźć coś innego, niż żwacze, płuca, etc. Do tych bez opakowania jakoś nie mam zaufania. Poza tym ta ma nawet jeszcze mięso, więc plus.
4. Puszki evangers - kupuję dość często (nie tylko z tej firmy, ale wybieram te z dobrym składem), stosuję głównie do podawania l-karnityny, czy innych dragów, jeśli trzeba.
5. Lisek yarro - miał być z konga, ale nie p;anowałam nic z zooplusa, a nie chciałam czekać, więc padło na tego, z zoologa. Chcę dorobić do niego amortyzator.
6. Obroża hurtta - postanowiłam na odmienność, większośc naszych obroży to półzacisk albo martingale, tym razem tradycyjny zatrzask.
7. Truskawka planet dog - miałyśmy tą z comfy, ale czułam, że to jednak nie to i wymieniłyśmy. Smaksy średnio do niej pasują, szczególnie mokre, więc służy nam do aportu, ogólne Dejzi ją uwielbia.
8. Piłka planet dog - mamy już jedną planetkę, ale.. zakochalam się w kolorze tej i w dodatku super się memła. Piłka czeka na dorobienie sznureczka, rozmiar idealny do przeciągania.
9. Karma alpha spirit - kupiłam dwie paczku, super sprawdza się u nas jako smaki. Na pewno do niej wróciły w tym samym celu.
10. Smycz lupine - miała być różowa, oczywiście wysłali nie tą, co trzeba. Mają wysłać właściwy kolor.
11. Pokusa premium x2 - z pokusą miałyśmy doczynienia już wcześniej, ale nie miałyśmy jej zbyt wiele, więc postanowiłam kupić dwa opakowania. Na razie podaję sporadycznie, w ramach urozmaicenia karmy suchej.
12. Smaksy fish4dogs - jakoś lubię tą firmę, Di również i od czasu do czasu kupuję jej jakąś paczkę tych smaksów. Dostaje jako rarytas, raz na jakiś czas.
13. Acana grassland - wygrałyśmy w konkursie (razem z hantelkiem trixie oraz smakami dr, siedl), Di niezbyt chętnie ostatnio pracuje za karmę, ale nie mam pretensji - za taki wysiłek należy jej się coś ekstra ;). Ta karma wystarczy na trzy porcje, więc skorzystam, Di nie ma żadnych problemów żołądkowych po zmianie.
14. Smaki natures menu - 50gram kosztuje 15zł, więc wolałam kupić ekonomiczniej i za 700gram zapłaciłam 50zł. Lubię je, Dejzi fajnie wykonuje swoje komendy i inne zadania. Dzielą sie na dwa rodzaje - chrupki i półwilgotne. Te drugie przypominają swoją konsystencją te z orijen.

I to chyba na tyle, następne zakupy będą... miały być w grudniu, na mikołajki, ale chyba nie wytrzymam. Chociaż postanowiłam sobie, że zero zabawek do świąt. 


sobota, 20 czerwca 2015

Jaki to kolor "sraczkowaty"? ;)

Tytuł i zawartość dzisiejszej notki, proszę potraktować z przymrużeniem oka ;). nie mam zamiaru nikogo nim obrzydzić, ale nie wiem, jak inni zachowaliby się, przeżywając to, co przeżyłam ja.

Ostatnie dni mijają nam bardzo aktywnie, mimo, że ja pracuję dużo i intensywnie oraz z fri przystanęłyśmy na ok 2 tygodnie, to bardzo często robimy wypad nad jezioro autem, a później dzikie harce, w wodzie, po lesie. Łączymy to z treningiem ogólnego posłuszeństwa - wałkujemy to, co umiemy, czyli przywołanie, komendę zwalniającą, zostawanie, itd.


Dejzi ma zawsze tak, że jak sobie popływa, to musi strzelić kupę ;) a nawet kilka kup. Oczywiście jestem bardzo ostrożna i często sprawdzam, jak wygląda kupa i chyba musiałabym być durna, żeby tego nie robić, bo kupa dużo może powiedzieć o zdrowiu psa. 

Najpierw dużo intensywnego pływania, a następnie spacer po lesie - pierwsza kupa ok, druga ok... przyszło na trzecią (Di ogólnie nie robi tyle kup, jedynie po pływaniu) i mało jej nie minęłam, ale podkusiło mnie, aby cofnąć i .... ogromna panika! Kupa czerwona, z krwią... przez głowię milion myśli - może coś ostrego połknęła, może parwo, robaki, inna choroba? Zaczęłam myśleć, co jadła - rano kilka kęsów animondy z tabsem i olejem, później nie chciała suchej karmy, więc micha została zabrana... więc skąd, od czego?
Oczywiście scenariusz do którego weta, kto pojedzie, jak będę w pracy, etc. Kolega podsunął mi, że może to od poziomek, bo przed wczoraj jej zbieraliśmy. Hmm, ale kolor był zupełnie inny, a nawet w sumie nie wiem, czy poziomki zabarwiają... poza tym to było dwa dni temu.


Jak jest problem, to dzwonię także do mądrzejszych od siebie, bo w panice nie myślę trzeźwo... i oczywiście płacz "mamo, Dejzi robi kupę krwią... od czego? może od wody z jeziora? Co dawałaś jej jeść?!", "HAHA, buraczka i marchewkę jej dziś dałam". I tak oto dziś dowiedziałam się, jaki to kolor sraczkowy w przypadku Dejzi ;).  


W kolejnym poście spróbuję podsumować ostatni czas oraz przedstawić, co nowego ostatnio pojawiło się w garderobie oraz spiżarni Di ;-).

piątek, 24 kwietnia 2015

Zabieg, nowiny i nowości :)

Nowy blog, nowe plany, nowe doświadczenia. Potrzebowałam zmian, ogólnie zmieniło się wszystko. Zacznę od rzeczy najbardziej istotnej, mianowicie - zabieg usuwania zęba oraz kamienia - Dejzi jako kilkumiesięczne szczenię została pogryziona przez owczarka niemieckiego, szczęka musiała zostać "złożona", wszystko poszło dobrze, zostało jedno "ale" - szczęka nie zrosła się tak, jakbyśmy chcieli i ... zęby nie zaczęły na siebie zachodzić, ostatni trzonowiec u góry zaczął się całkowicie ruszać, zaszedł kamieniem, ogólnie syf, mogiła. Oczywiście kamień załapał także trzonowiec drugi. Psu sprawiało tu ból, był nieprzyjemny zapach z pyszczka, etc. więc postanowiłam coś z tym zrobić, i tak oto - Dejzi została wczoraj pozbawiona zęba :) Była bardzo dzielna, grzeczna, po prostu niesamowita!


W ubiegłym roku postawiłam stacjonatę - pies nie był entuzjastycznie nastawiony, ja się zdenerwowałam, oczywiście Di to wyczuła i... skakanie mogłam sobie wybić z głowy na bardzo długo. Oczywiście próbowałam nad tym pracować, aby odbudować zaufanie - na darmo. Pies zgaszał się od razu, gdy tylko zaczynała nakierowywać ją na hopkę. Odpuściłam sobie, aż do... kilka dni temu. Jestem najdumniejsza pod słońcem! :) Ale o tym przekonacie się, gdy tylko sklecę jakiś film.

W tym i ubiegłym miesiącu postanowiłam odświeżyć garderobę Dejzi, kupić co nieco do zabawy oraz coś na ząb, także zapraszam do fotorelacji.


1. Kong wubba ballistic friend - to nasza nie pierwsza wubba, mamy klasyczną oraz włochatego liska. Chociaż ta od dawna chodziła mi po głowie, a jakoże zbliża się sezon letni - idealnie nada się do wodowania.
2. Zee.dog kiwi - powiem szczerze - zobaczyłam serię tych zabawek i pomyślałam "muszę mieć". Kiwi to jedyna zabawka, która jest odpowiednia rozmiarowo dla Dejzi. Reszta zdecydowanie za duża. Ze względu na dziwne rozmiarówki musiałam zrezygnować z owoców/warzyw planet dog, chociaż śni mi się za mała malinka i za duża truskawa ;)
3. Chuckit! ultra tug - ogólnie jest u nas przewaga Mek, ale jakoże ta ma taśmę, Dejzi będzie się wygodnie przeciągać - zdecydowałam się na s. I oczywiście nie żałuję.


4. Fish4dogs sea jerky - Di lubi sobie od czasu do czasu schrupać coś innego, niż żwacz, tchawica, czy inny śmierdziuszek, więc zdecydowałam się na te smaki - chociaż do ryb nigdy nie pałała miłością, te (oraz ciacha z f4d) naprawdę jej smakują.
5. Szelki ruffwear - po prostu wpadły mi w oko i nie mogłam się oprzeć, wiele osób jak zauważyłam je ma i oczywiście wszędzie przedstawione w superlatywach. Kolor pomarańczowy ze względu, że mamy różowe i niebieskie innych firm, a grafit nie bardzo widzi mi się w kompozycji z Dejzowym umaszczeniem.

6. Szele dogstyle - pierwsze norwegi w naszej kolekcji, szopy mnie zauroczyły oraz ten błękit :)
7. Obroża dogstyle - wzór idealny na lato, zauroczyłam się w takiej kompozycji kolorystyczno-wzorzystej.
8. Obroża dogstyle hurtta stajl - nie wiem dlaczego ona, nie wiem dlaczego ten kolor - wiem jedno, na pewno zaspokoję swoją ciekawość ad. tego, jak sprawuje się podszycie softshell.


9. Kamizelka chłodząca hurtta - oczywiście zastosowania tłumaczyć nie potrzebuję :) Mogłaby być rozmiar mniejsza, ale... przeżyjemy jakoś, bądź się wymienimy.


10. Smaki orijen - cena dość wysoka (za dwie paczki zapłaciłam równo 50zł), ale Dejzi je uwielbia, więc... a akurat była to nagroda za bycie dzielną przed/podczas/po zabiegu :)
11. Smaki profine - Di uwielbia kacze mięso, więc kupiłam jej paczuszkę.
12. Smaki alpha spirit - szczerze? Pierwszy raz mamy okazje je testować (prócz nóżki wieprzowej, którą Di nie była w ogóle zainteresowana), także taki mały zestaw.
13. Karma evanger's - jakoże mały pierdzioch miał usuwany ząbek, potrzebuje karmy mokrej przez 4 dni. Puchę już zjadła, zostały jeszcze dwie. Nie chciałam jej przestawiać na animondę, czy dolinę noteci, bo uważam, że nie mają one zbyt dobrego składu, jak na karmę, na której pies musi żyć kilka dni :) 


Prócz tego kupiłam kaczy kuperek chuckit, konga bonzuera, jw good cuz, szopa z jw, chuckit erratic ball, jw zyball, smaki rinti i chyba jeszcze tysiąc innych rzeczy :-P